Pięć grzeszków reklamy - X-Coding IT Studio

Pięć grzeszków reklamy

4.11.2016 / / Marketing

Budując swoją markę, musisz mieć świadomość, że bardzo duża ilość czynników ma wpływ na jej postrzeganie. Jeżeli chcesz, aby twoja firma była kojarzona w sposób, musisz wiedzieć, że nieczyste zagrania mogą stać się „gwoździem do trumny”, który pogrzebie cały PR. Jestem tego świadom, że większość firm decyduje się na pomoc zewnętrznych agencji, ale trzeba pamiętać, aby trzymać rękę na pulsie — podobnie jak w przypadku posiadania własnego działu rozwoju marki.

Dzisiaj chciałbym skupić uwagę na otaczający nas problem promowania biznesu/produktów, który został zapoczątkowany dość dawno, ale do dzisiaj na swoich zwolenników wśród „koneserów dobrej promocji”. Przedstawiam wykorzystywane formy reklamy, które kojarzą się wyłącznie negatywnie, a najlepszy element ich jest oznaczony jako „X” pozwalający na szybkie zamknięcie irytującego intruza.

1. Wyskakujące okienka

Zacznę od standardu, który pojawia się bardzo często podczas naszych wojaży przez strony internetowe. Mowa o nikczemnie wyskakujących okienkach, które najczęściej pojawiają się w miejscach, które aktualnie zamierzamy odwiedzić, odsyłając nas do sklepu, w ogóle nas nieinteresującego. Jaki jest cel takiej reklamy? Przychodzą mi na myśl dwa pomysły. Po pierwsze, aby wrzucić nam ją prosto w oczy, bo istnieje prawdopodobieństwo, że możemy ją pominąć; po drugie — komuś chyba bardzo zależy na statystykach w klikalności.

2. Automatycznie uruchamiający się filmik

Kolejną bolączką użytkowników internetu, są materiały wideo, uruchamiające się automatycznie zaraz po załadowaniu się witryny. Jest to zdecydowanie mniejszy problem dla osób korzystających z urządzenia z wyciszonym dźwiękiem, ale dla „zwykłego kowalskiego” jest to forma reklamy, która bardzo często powoduje mikro zawał i wręcz wymusza jej odsłuchanie/oglądanie, nie pozostawiając wolnego wyboru.

3. Fake’owe wygrane

Punkt, który wywołuje u mnie salwę śmiechu. Fakeowe wygrane, czyli pojawiające się reklamy informujące nas o tym, że ten dzień należy do nas — tylko my na tym wielkim świecie zostaliśmy wytypowani do wielkiej wygranej, najczęściej nowego IPhone’a.

4. Ukryte linki

Sposób, którego stosuje się coraz mniej, ale wciąż jest zauważalny (wykorzystywany przez YouTuberów, gdzie nakładają obszar linku na przyciski odtwarzacza, aby po kliknięciu przeniosło widza np. do strony subskrypcji). Kiedyś stosowany na stronach, gdzie link ukrywany był pod przezroczystą grafiką.

5. SPAM

Tak, stary dobry wujek spam, który nie wiadomo w jaki sposób trafia do naszych skrzynek pocztowych. Nie raz, nie dwa a w ilości przekraczającej najśmielsze oczekiwania osoby, korzystającej z dobrodziejstw e-maili. Rozpoczynając od niebanalnej propozycji księcia z Wybrzeża Kości Słoniowej, aż po super oferty na snopowiązałkę.

Podsumowanie

Dzisiejszy wpis potraktujcie z przymrużeniem oka, mając jednak z tyłu głowy dobro swojego biznesu i pieniądze wydane na promocję. Podejdźcie do tematu promocji z nutką empatii wobec odbiorcy i przestańcie liczyć statystyki, bo nie są one stuprocentowym odzwierciedleniem sukcesu. Osobiście cieszy mnie fakt, że sektor marketingu rządzi się swoimi prawami i pójście na łatwiznę, czy skorzystanie z niebanalnej propozycji „jakże profesjonalnej” firmy, która uczyni nasz brand wielki w niecałe 2 tygodnie, nie ma racji bytu. Nad kampanią trzeba się mocno pochylić, ale w połączeniu z ciężką pracą, końcowy efekt dotrze do wielu osób, które z miłą chęcią prześlą go dalej, a nawet powrócą do niego w przyszłości.